wtorek, 21 października 2014

Dużo dla dużych - Wracająca z pola Camerata.

W ostatni weekend września, z moim cudownym chórem Camerata Varsovia pojechaliśmy do Holandii na festiwal Tonen 2000!
Przygotowania na wariata, dużo godzin w podróży i baaaaardzo napięty terminarz występów zostały w pełni wynagrodzone przez niesamowite muzyczne emocje oraz wspólnie spędzane wieczory w nadmorskich domkach.

Na Festiwalu śpiewaliśmy w 3 kategoriach: sakralnej, świeckie i ludowej. Niepisana zasada na takich imprezach mówi, że wykonując muzykę folkową należy przyodziać odpowiednie stroje. Po różnych dyskusjach i pomysłach zdecydowałyśmy się w końcu na uszycie bardzo prostych, swojskich kiecek.
Jeden z utworów, które tam wykonywaliśmy, zaczyna się od słów:  Hej niesiemy z pola dożynkowy wian.
Powiedzmy, że właśnie to Pieśń Dożynkowa była naszą inspiracją ;)

I wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że decyzję o szyciu sukienek podjęłyśmy (za moją własną sugestią, więc nie mogę narzekać) na 3 dni przed wyjazdem... Padło więc na bardzo prosty, luźny, trochę chłopski fason i lnianą tkaninę ze sztucznym dodatkiem, żeby nie trzeba było po całej Holandii biegać z żelazkiem w plecaku. Do tego dekolt i pas zbierane bawełnianym sznurkiem i delikatne, czerwone, ozdobne ściegi :)
Nieoceniona jak zawsze okazała się pomoc mojej mamy, która wycinała wszystko to co ja wyrysowałam i Marka, który wciągał sznurki w dekolt!
Wyrobiłam się!! 14 sukienek powstało w 2,5 doby. Śpiewaliśmy na pewno najlepiej jak potrafimy, ale wyglądaliśmy jak wracające z pola milion dolarów :D
Nowa "stylówa" dodała pewności siebie i wywołała całą masę radości.

A oto efekty :












PS. Na Festiwalu zdobyliśmy jedną srebrną i dwie brązowe nagrody :) Było cudownie!!

czwartek, 9 października 2014

Drewno + ciepłe światło = klimat jesiennych wieczorów

Jak już wiecie z posta Z maszyny do szycia na maszynę numeryczną! bawimy się różnymi technologiami :)

Główną atrakcją ostatnich miesięcy jest frezarka numeryczna w 100% wykonana przez Marka.
Nie ma takiej możliwości żeby takie cudo stało sobie spokojnie, skoro w mojej głowie roją się pomysły. Niestety każdy taki projekt to, przy naszym obecnym trybie pracy, długi proces...
Samo zebranie odpowiednich materiałów i narzędzi zajęło nam kupę czasu. W jednym mieście sklejki, w drugim oświetlenie i elektronika, a jeszcze gdzie indziej warsztat, w którym można dopracować szczegóły.
Marek powiedział: Fajny pomysł. Chcesz taki magnetofon to wygeneruj mi kody, a ja biorę się do roboty.
Najszybszy był projekt graficzny, bo zajął mi jakieś 2 godziny (oczywiście po kilkukrotnym przespaniu się z wszelkimi zmianami). Generowanie kodów to w sumie też nie taka trudna sprawa (przecież zrobiłam już jedną, trochę prostszą lampkę i jestem już w tej dziedzinie blond wymiataczem!), potem kilka poprawek z palca (żeby zoptymalizować czas frezowania) i gotowe!

Frezowało się i frezowało... dziurka po dziurce. Z każdym otworem uśmiech nam się powiększał. Patrzyliśmy godzinami, jak sroka w gnat, w zanurzający i przesuwający się frez. Pewnie kiedyś nam się to gapienie znudzi, ale póki co napawamy się efektami wspólnej pracy.

Z gotowym frontem do lampki biegałam jak z szopką bożonarodzeniową.

Marek wziął się za planowanie oświetlenia. Listwy LEDowe + potencjometr + ładny lampkowy biały kabelek, a do tego takie rozplanowanie instalacji, aby była kompletnie niewidoczna! Dla domorosłego młodego elektronika było to niemałe wyzwanie. Nieoceniona okazała się dobra rada pomocnego przyjaciela! Dziękujemy Marku D. za pomoc (buziaki dla Paulinki :* ), gdyby nie Twoja wiedza, to spędzilibyśmy 2 dni w internecie, próbując wydobyć z forumowych kłótni jakieś przydatne informacje.

Gdy skrzyneczka była poskładana, a elektronika działała bez zarzutów wzięliśmy się za wykańczanie. I tu pochwalę się moimi pracami stolarskimi! Osobiście wytoczyłam ( na wielkiej konwencjonalnej tokarce, pod pilnym okiem teścia) pokrętła i wygładziłam wszystkie powierzchnie.

Marek przykręcił tylną ściankę i lampka gotowa!
Ależ to wszystko długo trwało!!
Udało się!!!

Z efektu jesteśmy tak bardzo zadowoleni, że godzinami możemy patrzeć w lampkę, jak w akwarium :)

A teraz kilka danych technicznych dot. gadżetu:
- wymiary: 50x30x20 cm
- wykonana z drewnianej sklejki
- oświetlenie LED  o ciepłej barwie
- prawe pokrętło jest włącznikiem, a także rozjaśnia/ściemnia lampkę

I zdjęcia:













niedziela, 7 września 2014

Idzie idzie Pani Jesień. Jarzębinę w koszu niesie.

Znacie tą piosenkę z przedszkola albo wczesnej podstawówki? Nasza mała Pani Jesień na przekór wszystkim pogodowym znakom na ziemi i niebie przyodziała swoje ciepłe, nowe wdzianko i wyruszyła "pozować" w miasto :)
Tak straszyli, że chłody idą! A tu co? A tu grzeje, a nie wieje. I bardzo dobrze. Ale jakby coś to my już jesteśmy przygotowani na niskie temperatury.

Na nadchodzącą złotą porę roku przygotowaliśmy dla dziewczynek (chyba nikogo już nie dziwi, że akurat dla dziewczynek) ocieplony płaszczyk, z którego jesteśmy bardzo dumni. Bardzo dumni, bo nie tylko zaprojektowaliśmy fason, a następnie go uszyliśmy, ale także zaprojektowaliśmy tkaninę, którą to CottonBee.pl nam wydrukowało. Wzór ten siedział mi w głowie chyba od marca! Ale dopiero na początku sierpnia został ubrany w turkus przetykany barwnymi, jesiennymi liśćmi, słonecznikami, jarzębiną, itp. Do tego, jak to zawsze u nas bywa, są dodatki, które dopełniają całości, jak np. ozdobna pikówka dołu płaszcza, która wygląda jak wiatr poddmuchujący liście do góry. Jest też metalowy, złoty suwak na turkusowej taśmie, który idealnie współgra z kolorem tkanin.
Wierzch płaszcza to mięsista i bardzo mocna gabardyna bawełniana, pod spodem znajduje się delikatniejsza turkusowa bawełna, a pomiędzy nimi ocieplina :)

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu ten model, bo to na pewno zmotywuje nas do dalszego samodzielnego projektowania tkanin!!
































niedziela, 31 sierpnia 2014

Lalalala...

Ano lala, a nawet kilka lal :) Taki nasz pomysł i wykonanie dla Wzory i Kolory. Żmudna praca, bo każdy włos wszywany jest w głowinę pojedynczo, a jest ich cała masa! 2 kłębki wełny idą na jedną lalunię.
Naszym wstępnym projektem było stworzenie trzech laleczek, każdej innej, aby pokazać jakie są możliwości... a możliwości są nieograniczone! Możemy uszyć lalę o dowolnym kolorze oczu, dowolnym kolorze włosów, a nawet z nadrukiem, który imituje tatuaż (dzięki Luśka za podpowiedź ;) Lala może mieć także spersonalizowane ubranko z dowolnymi napisami, kołderkę i poduszeczkę... wszystko! Wszystko co się tylko chce. A mega długie włosy, wszyte gęsto na jej całej głowie umożliwiają nadanie im dowolnych fryzur.

Pragnę zaprezentować więc kolekcję 3 laleczek: Karinki, Agatki oraz Anny Marty ( imiona nie są przypadkowe :* ), które prezentują dość stereotypowe typy urody oraz pasujące do nich barwy. W zestawie podstawowym, oprócz dziewuchy jest sukieneczka i szaliczko-pasko-opaska.

Dzisiaj była wyjątkowa okazja, bo mój Marek z kolegą Piotrkiem wykorzystywali swój prezent- voucher na lot widokowy awionetką CESSNA. A Panowie Piloci z warszawskiego Aeroklubu byli tak przeuprzejmi, że pozwolili mi wykonać kilka fotografii na wybranym samolociku, a oto i efekt dzisiejszej mini sesji:



















czwartek, 31 lipca 2014

Z maszyny do szycia na maszynę numeryczną!

Gdy kilka miesięcy temu chcieliśmy zamówić kilka specyficznych (niekatalogowych) elementów, które miały posłużyć jako modele do odlewów żeliwnych to odbijaliśmy się od ściany, bo firmy, które się reklamowały, że zrobią dosłownie wszystko jednak nie chciały się tego podjąć, a korzystanie z nowinek technicznych jak druk 3D albo mniej nowinek jak obróbka na maszynie CNC okazały się niewiarygodnie drogie. Powiedziałam wtedy Markowi tak od niechcenia: a może sam skonstruuj sobie taką maszynę, która wykona Ci te modele i wiele innych rzeczy! Czekałam na co najwyżej parsknięcie śmiechem, ale Marek spojrzał na mnie wzorkiem mówiącym: czemu nie?

Po 3 dniach miał już opracowaną koncepcję, po kilku tygodniach dopracowane szczegóły, a po kilku miesiącach ploter już prawie stał! Podziwiam chłopaka, bo mało kto chyba by dźwignął samodzielne nawiercanie i gwintowanie każdego, najmniejszego nawet otworu. Nie mówiąc o cięciu, mierzeniu i takie takie!

Ale już jest, stoi, jeździ, frezuje i śpiewa! Ano śpiewa, bo podczas ruchu wybrzmiewają z niej ciekawe dźwięki, a jak się wpisze odpowiednie kody to i gamę zagra!!

Nasz pierwszy wspólny projekt to pomysł na dekoracje świetlną. Nowoczesna lampka o surowym wyglądzie, oświetlona energooszczędnymi i nie nagrzewającymi się ledami, z wyfrezowanym hasłem: Be creative :) Jakże to motto nam jest teraz bliskie. Muszę się przyznać, że poza pomysłem miałam też ogromny udział w wykonaniu, bo generowałam kody na ploter i przygotowywałam materiały do obróbki!

Efekt przerósł nasze wyobrażenia. Wygląda świetnie, jest lekka, pięknie pachnie drewnem, a delikatne światło puszczone od przodu na tylną ściankę daje efekt tej przestrzeni, która jest w skrzyneczce! Do tego bardzo dokładne wykonanie... a dzisiaj jeszcze będzie zabawa w bejcowanie!

Małgosia mówi, że kocha śksinećkę i że jest baldzio, baldzio piękna i ma fajne dziulki.

A ja Wam zdradzę, że to dopiero początek przygód i pomysłów z  naszym ploterem :D
 

















sobota, 12 lipca 2014

Mała Inspiracja okiem Baby Lens

Środowy upał w centrum Warszawy. Przebieranki i wielka bieganina. Tak właśnie wyglądała sesja fotograficzna we współpracy Baby Lens i Małej Inspiracji!
Gosia w nogi, a my za nią! Ja, Marek i Kamila-nasza przeurocza fotograf. My łapiemy, robimy zasadzki, a Kamila biega, kuca, wygina się i pstryka :D Bałam się, że niewiele z tego wyjdzie, ale efekty są przeurocze, piękne, kolorowe i idealnie pasujące do mojej koncepcji ubranek.
Na tapetę wrzuciłam 3 zestawienia: sukienkę z koła w groszki, która w tym sezonie jest chyba wielką faworytą; romantyczne A la kimono oraz super wesoły i frywolny zestaw hipisowski.