środa, 26 marca 2014

Elegancka Hipiska!

Tym razem stworzyłam coś odświętnego, ale także bardzo luźnego i kolorowego!
Inspirowany hipisowskimi klimatami komplet to piękna barwna spódnica w kwiatowe wzory i duże "łezki", uszyta z trzech wmarszczanych w siebie pasów, dzięki czemu jest bardzo wygodna i znacznie rozkloszowana! Do niej powstała krótka i efektowna kamizelka wiązana z przodu na tasiemki wykonane z kolorowych tkanin.
Całość to oczywiście 100% bawełny.

Zasada przy robieniu zdjęć jest taka, że ja ubieram Myszkę, a ona sama dobiera sobie buciki. W związku z tym po raz kolejny zobaczycie na zdjęciach czerwone lakierki ;)





















niedziela, 23 marca 2014

Koła w grochy, paski w paski!

Nie dziecięco, nie do końca kolorowo, więc dlaczego? A, bo miałam taki kaprys :D
Trochę czuję, że muszę się wytłumaczyć z tego modelu sukienki ponieważ mocno odbiega od dotychczasowych propozycji. Bardzo chciałam uszyć coś marynarskiego i coś w grochy! Połączenie dołu z koła, wiązania na szyję oraz drobnych czerwono-białych paseczków wydało mi się idealne. Do tego oczywiście obowiązkowo tiulowa, podnosząca dół podszewka ( którą założyć można, ale nie trzeba) i przepaska wiązana na głowie w supeł.
Wyszła piękna sukienka, ale nie ukrywam, że dość dorosła :D
Ja ją uwielbiam, a Gosieńka non stop się w niej kręci....



















piątek, 21 marca 2014

Tworzyć czy odtwarzać? Czyli moje prawo do oryginalności.

Często dostaję pytania o możliwość uszycia różnych rzeczy, jak np. popularnych teraz kocyków dla dzieci, szmatek z metkami, poduch w kształcie sów, słoni, lalek z przedziwnie długimi nogami i tym podobnych "modnych" teraz tekstylnych gadżetów. Czy mam możliwość? Ano mam. Ale czy mam chęci?...

To jest kwestia, której sama w sobie nie potrafię rozwiązać. Szyć lubię, a jakże. I to bardzo! Próbować nowości lubię jeszcze bardziej. To czego nie cierpię to kopiowanie. I właśnie to rozdarcie między możliwością zrobienia czegoś ładnego, co ucieszy nabywcę, a świadomością, że ten właśnie twór nie jest moim własnym pomysłem gnębi mnie najsilniej.

Nie krytykuję tutaj nikogo, kto tworzy rzeczy, które zostały już wcześniej wymyślone. Jeśli mają rynek zbytu to czemu nie? Każdy ma inne założenia. Jedni myślą typowo ekonomicznie, inni praktycznie, jeszcze inni estetycznie, a niektórych usatysfakcjonuje sam fakt docenienia ich twórczości :)

Rynek jest niesamowicie nasycony wszelkiego rodzaju rzeczami o ogromnej rozpiętości zarówno cen jak i jakości. Chyba warto więc poszukać w nim swojej niszy. Tą niszą może być konkretne miasto, specyficzna grupa docelowa, bądź to na co ja stawiam największy nacisk- produkt.
Sama uwielbiam piękne wykończenia, dopieszczone i świetnie dobrane detale, fason pasujący do wzorów i wysoką jakość materiałów. Dlatego robiąc ubranka Małej Inspiracji projektuję i tworzę je tak, aby mieć pewność, że osobiście bym je kupiła dla Myszeństwa :) Zasypiam myśląc jak te wszystkie elementy poskładać do kupy, żeby efekt końcowy mnie usatysfakcjonował.
W swoich "wytworach" chcę też przemycić to przed czym wiele osób ma opory, czyli zestawienie różnych, na pozór nie pasujących do siebie wzorów i barw. Co najważniejsze?? Ma być dziecięco :D

Nie mam zaufania do ubrań typu oversize. Trochę nie pojmuję jak coś może leżeć dobrze na każdym??!! Krawieckie Haute couture jest zdecydowanie bliższe memu sercu niż Pret-a-porter. Dlatego do każdego ubranka na zamówienie podchodzę indywidualnie i na potrzeby Małego Klienta mogę fason skrócić, wydłużyć, zwęzić, itp. To właśnie sprawia mi frajdę i daje spełnienie :)

Jeśli ktoś pomyślał kiedyś, że jestem bucem, bo się wykręcam od uszycia kocyka, sugerując, że u firmy, która się tym właśnie zajmuje jest pewnie taniej, to może ma i rację ;) Ale jak już mam być bucem, to wiedzcie, że jestem bucem, który uwielbia robić to co robi, bo robi coś oryginalnego i niepowtarzalnego. Robi swoje :D
Gdybym robiła wszystko co się da to byłabym jak ten OVERSIZE. Pasowałabym pięciu procentom całego społeczeństwa. A tak cieszę się, że pasuję prawie stu procentom mojej niszy.

Konkluzja jest taka: Niech każdy robi to co sprawia mu przyjemność i co umie najlepiej. Ja, Natalia będę projektować i szyć ubranka z dziecięcej wyobraźni!!

A oto kiepskiej jakości fotka Małgosi w prawie skończonej nowej sukience ;)
Już niedługo ładniejsza sesyjka i post na jej temat.


poniedziałek, 17 marca 2014

Różowa szmizjerka

Większość małych dziewczynek wprost kocha kolor różowy! My także go kochamy :)
Jest esencją delikatności, dziewczęcej słodyczy i ma się wrażenie, że wręcz pachnie landrynką!!
My zestawiliśmy zwiewny motyw kolorowych płatków kwiatów z intensywną fuksją oraz kremowymi koroneczkami i guziczkami.
Szmizjerka to efektowny, elegancki i bardzo wygodny fason. Gorąco polecamy tą sukienkę na nadchodzące wakacje...

Sukienka jest wykonana z amerykańskich tkanin bawełnianych. Koroneczki wykończeniowe także są bawełniane. Fason jest delikatne rozszerzany ku dołowi, przód zapinany na guziki, a rękawki zebrane w delikatną bufkę. Prezentuje się zjawiskowo!



























wtorek, 11 marca 2014

Lot w kosmos

Wzorowana na koledżowych bluzach, wygodna, uniwersalna i praktyczna bluza "Lot w kosmos" to gratka dla odkrywców kosmosu! Planety, kosmonauci i inne ciała niebieskie niewątpliwie przyciągną dziecięce spojrzenia, a pierwsza litera imienia malucha sprawi, że dumnie będzie nosił swoją bluzę :)
Ale to ubranko to nie tylko kosmiczna przygoda! Jej odwrotna strona, to klasyczna krata, która z pewnością będzie się świetnie prezentować z jeansami i trampkami...
Bluza "Lot w kosmos" to kompromis między zafascynowanym odległą galaktyką maluchem, a lubiącym bardziej stonowane zestawienia rodzicem.

A co na pewno?? Na pewno jest bardzo, bardzo wygodna :)































czwartek, 6 marca 2014

Pierwszy powiew wiosny.

Wyjątkowo łaskawą zimę mamy w tym roku. Chyba każdy już czuje tą nadchodzącą wielkimi krokami pierwszą falę ciepła, a razem z nią pierwsze liście na młodych gałązkach i śpiew ptaków :)
My na pewno ją czujemy!

Tak też powstała nasza pierwsza propozycja w tym sezonie czyli płaszczyk-pelerynka "Powiew wiosny".

Tkaniny z kolekcji Modern Eclectic, jak sama nazwa wskazuje są fantastycznym połączeniem nowoczesności i klasyki. Motyw "labiryntu" jest tu motywem przewodnim i występuje na każdym elemencie płaszczyka. Z wierzchu piękne połączenie bladej szarości i bieli, podszewka w soczyście zielonym kolorze, a dodatki z błękitnego labiryntu! Romantycznego charakteru nadają ubranku kwiatowe wstawki.
Mamy bzika na punkcie dodatków, wstawek i dekoracji, dlatego płaszczyk ma piękną kontrafałdę na plecach, a nad nią ozdobny paseczek z obszytych guzików oraz błękitne kieszonki wpuszczone w boczne szwy. Przód zapinany jest także na obszywane przez nas guziczki.
Raglanowe rękawy i pelerynkowy fason zapewniają maluchowi pełną wygodę i swobodę ruchów, a fasonowi nadają niepowtarzalnego charakteru. Kapturek jest dość głęboki, dzięki czemu ładnie się układa.
Płaszczyk uszyty jest z dwóch warstw bawełny, bez ocieplenia dlatego zalecany jest na cieplejsze wiosenne dni i wieczory.

Gosia mówi na niego: Mój piękny płacik!






























poniedziałek, 24 lutego 2014

Tiul wizytowo rozrywkowy.

Tkanina tiulowa to wyjątkowo wdzięczny materiał. Mimo swojej zupełnej sztuczności daje niesamowicie wiele możliwości na stworzenie kreacji wizytowej, halek podnoszących spódnice lub sukienki, dekoracji na stoły, zwiewnych zasłon i wiele wiele innych.
Rodzajów tiulu jest chyba tak dużo jak i dostępnych kolorów :D Od tych mięciutkich i delikatnych, do totalnie sztywnych, wręcz technicznych. Z grubymi oczkami i drobniutkimi, w kolorach soczystych, stonowanych, wielokolorowe oraz takie pokryte brokatem i drobniutkimi brylancikami.

Jak byłam dzieciakiem to tańczyłam w znanej siedleckiej formacji tanecznej (szybko się okazało, że mam do tańca dwie lewe nogi! ) i tam pląsałam w swojej pierwszej fioletowej, tiulowej i sterczącej spódniczce. Tak też mi się tiul kojarzył! Baletnice, albo halki...
Aż tu nagle w tamtym (albo jeszcze poprzednim) roku mogliśmy podziwiać kilka naszych polskich Gwiazdeczek, na lśniących polskich czerwonych dywanach, w pięknych tiulowych spódnicach, min. od marki Fanfaronada. Kreacje na prawdę robią świetne wrażenie, szczególnie wtedy kiedy ich "wystawny" charakter jest przełamany zupełnie luźną górą albo codziennymi dodatkami.
Już przez chwilę poczułam się jak blogerka modowa, ale uświadomiłam sobie, że uszyłam spódnicę, która była na czasie w poprzednich sezonach i czar prysł!

Ale chciałam napisać Wam co nieco o samym szyciu. Zdecydowałam się na dość miękki i drobny tiul w kolorze lazurowego nieba. Fason jaki wybrałam to spódnica z koła. Dzięki temu nie ma efektu poszerzenia w pasie i spódniczka jest mocno rozkloszowana na samym dole. Do wykonania dwunastu warstw potrzebowałam niecałe 9 metrów tkaniny o szerokości 274cm. Co dało mi 4 pełne koła z 3 metrów bieżących tiulu.
Przy cięciu kół pomagał mi Marek. Pojedyncza warstwa tiulu jest praktycznie niewidoczna i wcale nie jest łatwo samemu równo to wyciąć i poskładać! Wycięte koła położyłam na sobie i nacięłam od środka w równej linii tzw. rozporek na długość około 20cm. Szycie zaczęłam następnego dnia z rana przy świetle dziennym, żeby widzieć cokolwiek.
Najpierw powstała bardzo prosta podszewka o trapezowym kształcie z suwakiem z tyłu. Do niej dofastrygowywałam każdą warstwę osobno, marszcząc je delikatnie tu i ówdzie. Po przyfastrygowaniu drugiej warstwy wypruwałam pierwszą fastrygę, przy wszyciu trzeciej wyprułam drugą i tak dalej, aż do dwunastej warstwy! Dzięki temu panowałam nad tym co powstaje i żadne cieniutkie koło mi się niechcący nie przesunęło. Na koniec wszyłam pasek, który powstał z szerokiej wstążki w lśniącym, intensywnym niebieskim kolorze. Zostawiłam sporo wstążki z tyłu, aby móc wywiązać bardzo dziewczęcą i mega dużą kokardę :D A taki miałam kaprys!!

Kocham tą spódnicę i będę ją kochać, nawet jeśli ktoś mi powie, że wiosną-latem 2014 ten model już jest passé ;)







Resztę tiulu pocięłam w równe paski i przeplotłam przez pasek zrobiony z gumki i w taki prosty sposób powstała spódniczka baletnica dla Małgosi.
Gosia teraz włącza muzę na swoim pomarańczowym keyboardzie i krzyczy WKŁADAMY PÓDNIĆKI I TAŃCZIMI!!








A teraz trochę ze wspólnych wygłupów!

Mycha na szczęście bardzo lubi się stroić i wdzięczyć do aparatu :) A dzisiaj aparat sam robił nam fotki. Długo oglądała ustawiony na statywie sprzęt zanim obczaiła, że on faktycznie sam zrobi jej zdjęcie! Na szczęście migające coraz szybciej światełko i piszczenie przekonało ją do tego żeby ciut przypozować. Oto efekty naszych porannych wygłupów: