Wyjątkowo łaskawą zimę mamy w tym roku. Chyba każdy już czuje tą nadchodzącą wielkimi krokami pierwszą falę ciepła, a razem z nią pierwsze liście na młodych gałązkach i śpiew ptaków :)
My na pewno ją czujemy!
Tak też powstała nasza pierwsza propozycja w tym sezonie czyli płaszczyk-pelerynka "Powiew wiosny".
Tkaniny z kolekcji Modern Eclectic, jak sama nazwa wskazuje są fantastycznym połączeniem nowoczesności i klasyki. Motyw "labiryntu" jest tu motywem przewodnim i występuje na każdym elemencie płaszczyka. Z wierzchu piękne połączenie bladej szarości i bieli, podszewka w soczyście zielonym kolorze, a dodatki z błękitnego labiryntu! Romantycznego charakteru nadają ubranku kwiatowe wstawki.
Mamy bzika na punkcie dodatków, wstawek i dekoracji, dlatego płaszczyk ma piękną kontrafałdę na plecach, a nad nią ozdobny paseczek z obszytych guzików oraz błękitne kieszonki wpuszczone w boczne szwy. Przód zapinany jest także na obszywane przez nas guziczki.
Raglanowe rękawy i pelerynkowy fason zapewniają maluchowi pełną wygodę i swobodę ruchów, a fasonowi nadają niepowtarzalnego charakteru. Kapturek jest dość głęboki, dzięki czemu ładnie się układa.
Płaszczyk uszyty jest z dwóch warstw bawełny, bez ocieplenia dlatego zalecany jest na cieplejsze wiosenne dni i wieczory.
Gosia mówi na niego: Mój piękny płacik!
czwartek, 6 marca 2014
poniedziałek, 24 lutego 2014
Tiul wizytowo rozrywkowy.
Tkanina tiulowa to wyjątkowo wdzięczny materiał. Mimo swojej zupełnej sztuczności daje niesamowicie wiele możliwości na stworzenie kreacji wizytowej, halek podnoszących spódnice lub sukienki, dekoracji na stoły, zwiewnych zasłon i wiele wiele innych.
Rodzajów tiulu jest chyba tak dużo jak i dostępnych kolorów :D Od tych mięciutkich i delikatnych, do totalnie sztywnych, wręcz technicznych. Z grubymi oczkami i drobniutkimi, w kolorach soczystych, stonowanych, wielokolorowe oraz takie pokryte brokatem i drobniutkimi brylancikami.
Jak byłam dzieciakiem to tańczyłam w znanej siedleckiej formacji tanecznej (szybko się okazało, że mam do tańca dwie lewe nogi! ) i tam pląsałam w swojej pierwszej fioletowej, tiulowej i sterczącej spódniczce. Tak też mi się tiul kojarzył! Baletnice, albo halki...
Aż tu nagle w tamtym (albo jeszcze poprzednim) roku mogliśmy podziwiać kilka naszych polskich Gwiazdeczek, na lśniących polskich czerwonych dywanach, w pięknych tiulowych spódnicach, min. od marki Fanfaronada. Kreacje na prawdę robią świetne wrażenie, szczególnie wtedy kiedy ich "wystawny" charakter jest przełamany zupełnie luźną górą albo codziennymi dodatkami.
Już przez chwilę poczułam się jak blogerka modowa, ale uświadomiłam sobie, że uszyłam spódnicę, która była na czasie w poprzednich sezonach i czar prysł!
Ale chciałam napisać Wam co nieco o samym szyciu. Zdecydowałam się na dość miękki i drobny tiul w kolorze lazurowego nieba. Fason jaki wybrałam to spódnica z koła. Dzięki temu nie ma efektu poszerzenia w pasie i spódniczka jest mocno rozkloszowana na samym dole. Do wykonania dwunastu warstw potrzebowałam niecałe 9 metrów tkaniny o szerokości 274cm. Co dało mi 4 pełne koła z 3 metrów bieżących tiulu.
Przy cięciu kół pomagał mi Marek. Pojedyncza warstwa tiulu jest praktycznie niewidoczna i wcale nie jest łatwo samemu równo to wyciąć i poskładać! Wycięte koła położyłam na sobie i nacięłam od środka w równej linii tzw. rozporek na długość około 20cm. Szycie zaczęłam następnego dnia z rana przy świetle dziennym, żeby widzieć cokolwiek.
Najpierw powstała bardzo prosta podszewka o trapezowym kształcie z suwakiem z tyłu. Do niej dofastrygowywałam każdą warstwę osobno, marszcząc je delikatnie tu i ówdzie. Po przyfastrygowaniu drugiej warstwy wypruwałam pierwszą fastrygę, przy wszyciu trzeciej wyprułam drugą i tak dalej, aż do dwunastej warstwy! Dzięki temu panowałam nad tym co powstaje i żadne cieniutkie koło mi się niechcący nie przesunęło. Na koniec wszyłam pasek, który powstał z szerokiej wstążki w lśniącym, intensywnym niebieskim kolorze. Zostawiłam sporo wstążki z tyłu, aby móc wywiązać bardzo dziewczęcą i mega dużą kokardę :D A taki miałam kaprys!!
Kocham tą spódnicę i będę ją kochać, nawet jeśli ktoś mi powie, że wiosną-latem 2014 ten model już jest passé ;)
Resztę tiulu pocięłam w równe paski i przeplotłam przez pasek zrobiony z gumki i w taki prosty sposób powstała spódniczka baletnica dla Małgosi.
Gosia teraz włącza muzę na swoim pomarańczowym keyboardzie i krzyczy WKŁADAMY PÓDNIĆKI I TAŃCZIMI!!
Rodzajów tiulu jest chyba tak dużo jak i dostępnych kolorów :D Od tych mięciutkich i delikatnych, do totalnie sztywnych, wręcz technicznych. Z grubymi oczkami i drobniutkimi, w kolorach soczystych, stonowanych, wielokolorowe oraz takie pokryte brokatem i drobniutkimi brylancikami.
Jak byłam dzieciakiem to tańczyłam w znanej siedleckiej formacji tanecznej (szybko się okazało, że mam do tańca dwie lewe nogi! ) i tam pląsałam w swojej pierwszej fioletowej, tiulowej i sterczącej spódniczce. Tak też mi się tiul kojarzył! Baletnice, albo halki...
Aż tu nagle w tamtym (albo jeszcze poprzednim) roku mogliśmy podziwiać kilka naszych polskich Gwiazdeczek, na lśniących polskich czerwonych dywanach, w pięknych tiulowych spódnicach, min. od marki Fanfaronada. Kreacje na prawdę robią świetne wrażenie, szczególnie wtedy kiedy ich "wystawny" charakter jest przełamany zupełnie luźną górą albo codziennymi dodatkami.
Już przez chwilę poczułam się jak blogerka modowa, ale uświadomiłam sobie, że uszyłam spódnicę, która była na czasie w poprzednich sezonach i czar prysł!
Ale chciałam napisać Wam co nieco o samym szyciu. Zdecydowałam się na dość miękki i drobny tiul w kolorze lazurowego nieba. Fason jaki wybrałam to spódnica z koła. Dzięki temu nie ma efektu poszerzenia w pasie i spódniczka jest mocno rozkloszowana na samym dole. Do wykonania dwunastu warstw potrzebowałam niecałe 9 metrów tkaniny o szerokości 274cm. Co dało mi 4 pełne koła z 3 metrów bieżących tiulu.
Przy cięciu kół pomagał mi Marek. Pojedyncza warstwa tiulu jest praktycznie niewidoczna i wcale nie jest łatwo samemu równo to wyciąć i poskładać! Wycięte koła położyłam na sobie i nacięłam od środka w równej linii tzw. rozporek na długość około 20cm. Szycie zaczęłam następnego dnia z rana przy świetle dziennym, żeby widzieć cokolwiek.
Najpierw powstała bardzo prosta podszewka o trapezowym kształcie z suwakiem z tyłu. Do niej dofastrygowywałam każdą warstwę osobno, marszcząc je delikatnie tu i ówdzie. Po przyfastrygowaniu drugiej warstwy wypruwałam pierwszą fastrygę, przy wszyciu trzeciej wyprułam drugą i tak dalej, aż do dwunastej warstwy! Dzięki temu panowałam nad tym co powstaje i żadne cieniutkie koło mi się niechcący nie przesunęło. Na koniec wszyłam pasek, który powstał z szerokiej wstążki w lśniącym, intensywnym niebieskim kolorze. Zostawiłam sporo wstążki z tyłu, aby móc wywiązać bardzo dziewczęcą i mega dużą kokardę :D A taki miałam kaprys!!
Kocham tą spódnicę i będę ją kochać, nawet jeśli ktoś mi powie, że wiosną-latem 2014 ten model już jest passé ;)
Resztę tiulu pocięłam w równe paski i przeplotłam przez pasek zrobiony z gumki i w taki prosty sposób powstała spódniczka baletnica dla Małgosi.
Gosia teraz włącza muzę na swoim pomarańczowym keyboardzie i krzyczy WKŁADAMY PÓDNIĆKI I TAŃCZIMI!!
A teraz trochę ze wspólnych wygłupów!
Mycha na szczęście bardzo lubi się stroić i wdzięczyć do aparatu :) A dzisiaj aparat sam robił nam fotki. Długo oglądała ustawiony na statywie sprzęt zanim obczaiła, że on faktycznie sam zrobi jej zdjęcie! Na szczęście migające coraz szybciej światełko i piszczenie przekonało ją do tego żeby ciut przypozować. Oto efekty naszych porannych wygłupów:
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Za oknem zima a w mojej głowie WIOSNA-LATO 2014
Pragnę się dzisiaj z Wami podzielić tym co mi w duszy gra :D
Nowa kolekcja wiosenno-letnia jest już zaplanowana, projekty są w mojej głowie. Do dotarcia pozostało kilka drobnych szczegółów.
Mała Inspiracja to jednoosobowa mini marka odzieżowa, której założeniem jest stworzenie dzieciom (głównie dziewczynkom) kolorowej krainy, którą będą mogły nosić na sobie! Lubię odważne połączenia i soczyste kolory. Lubię bawić się stylami i wyciągać z nich to co moim zdaniem najfajniejsze. Będzie kolorowo i wzorzyście... zawsze... nie poddam się :D
To jest to co czuję!
Kocham sukienki (jest to także ulubiona część mojej garderoby) i spódnice, stąd też Mała Inspiracja to głównie wielobarwne bardzo dziewczęce modele.
Nie ulegam presji modowej, z resztą jak mam jej ulegać skoro się nią nie interesuję? Nie zobaczycie u mnie na pewno bardzo modnej szarej dresówki, fanów sów też niestety zawiodę, bo nie podbiły mojego serca. Za to obsesyjnie wyszukuję elementów wykończeniowych i dodatków, które spełnią moje oczekiwania i idealnie wtopią się w całość. Potrafię zarwać niejedną noc, aby sprowadzić z USA wymarzone do danego ubranka guziki...
Jeśli Wam się to moje wyobrażenie spodoba to osiągam pełnię szczęścia!!
A teraz konkrety, czyli już sama kolekcja. Mam wielką nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie i będę mogła spokojnie zrealizować wszystkie swoje założenia.
Będzie coś w stylu marynarskim, ale o ciut pin upowym charakterze w bardzo klasycznym aczkolwiek dziewczęcym wydaniu. Znajdzie się także co nieco dla małych fanek klimatów Boho!
Oczywiście nie może zabraknąć cukierkowej i wygodnej kreacji idealnej na letnie spacerki!
Będzie też coś cieplejszego na wiosenne wieczory - połączenie nowoczesności i klasyki, delikatna elegancja i soczyste smaczki!
A dla małych chłopców (ale nie tylko)? Spersonalizowana, amerykańska, ... sami zobaczycie :D
A teraz kilka odsłon tego co zobaczycie w nowej kolekcji!!
Ja już się nie mogę doczekać momentu kiedy tkaniny do mnie dotrą!
W tym roku powrócimy do kilku naszych aktualnych sprawdzonym wzorów! W dalszym ciągu będzie można zamówić sukienkę babeczkową, falbaniastą, a także nową wersję sukienki Kimono!
Wróci też do nas komplet Bolywood i Łowicka Inspiracja.
Z przykrością muszę zawiadomić, że tkanina w wieże Eiffla została wycofana z produkcji :( Mam tej tkaniny już tylko na uszycie jednej sztuki tej sukienki, więc kto pierwszy ten lepszy...
Zapraszam do składania zamówień na www.wzoryikolory.com
czwartek, 2 stycznia 2014
Jak z worka zrobić całkiem fajną sukienkę ?!
Co miesiąc kupuję Burdę, bo warto wiedzieć co w trawie piszczy, a poza tym to zbiór pomysłów, porad, gotowych wykrojów no i jest ładnie wydana.
W listopadowym numerze była propozycja pewnej sukieneczki. Luźny wykrój, kieszonki no i reliefowa tkanina, wydawałoby się, że nie może się nie udać. A później w Siedlcach wpadłam na świetną białą tkaninę i od razu wzięłam się za robotę. Burdowa propozycja wyglądała tak:
Na wstępie założyłam, że zamiast rozcięcia i ozdobników z przodu będzie widoczny metalowy zamek na plecach, a dekolt z "przy szyi" zmienię na bardziej "łódkowy" (wymyśliłam sobie, że będzie trochę lepszy przy mojej pulchnej szyi). Burdowa rozmiarówka radziła mi uszyć sukienkę w rozmiarze 38! Przełknęłam to jakoś i zaczęłam odrysowywać. Proste formy, proste szwy, poszło gładko i bardzo szybko, ale przymiarki ścięły mnie z nóg! Pierwsza poprawka- zwężanie. Niestety nawet sfastrygowanie jej do rozmiaru 34 też nic nie pomogło... wyglądałam w niej okropnie. Myślę, że określenie wielka słonica będzie tutaj najbardziej poprawne. Moja mama krzywiła się tylko, podbiegała co chwilę i zbierała tkaninę na plecach i z przodu. Eh! To zdecydowanie nie był fason dla mnie.
Trzeba było odpocząć, przespać się z tym i wymyślić jak nie zmarnować tak ładnej tkaniny.
Na szczęście za dwa dni jechaliśmy do Krasnego na kontynuację Świąt. Jak już kiedyś wspominałam Marka mama jest bardzo dobrą i doświadczoną krawcową. Ba! Nawet uczyła krawiectwa, więc czego chcieć więcej :) Profesjonalna pomoc gwarantowana!!
Wiedziałam dwie rzeczy. Ma być dopasowana w talii i biodrach (ale nie na ścisk) i rezygnujemy z kieszonek.
Rozpoczęłyśmy od sprucia wszystkich szwów poza tymi przy ramionach i gotowymi już odszyciami. Kieszenie wylądowały w torbie ze ścinkami. Potem mierzenie: na linii biustu, talia, biodra pierwsze (tuż pod pasem) i drugie (pupa!). Następnie odległość między ramionami a linią biustu (mierzona po piersi), linią biustu a talią, itd... No i zakładki! Przyjęłyśmy, że szerokość zakładek z przodu to będą 3 cm na każdą. Odpowiednią odległość między zakładkami wyznacza się na linii talii (tam gdzie jest największe zagłębienie). Powinny znajdować się równo pod środkami piersi, a wysokość to mniej więcej od pierwszej linii bioder, przez ich największą szerokość w talii do punkt na dole piersi.
Zaczynamy rysowanie linie boków sukienki. Składamy przód równiutko na pół, odmierzamy od góry ramienia odległość linii biustu i na tej wysokości odkładamy 1/4 szerokości obwodu biustu, potem odmierzamy odległość do talii, na której odkładamy 1/4 obwodu talii + 3 cm (to co zabierze nam zakładka dopasowująca), itd. aż do linii drugich bioder. Gdy już wszystkie te punkty brzegowe zostaną wyznaczone, bierzemy linijkę i łączymy je tak aby linia była jak najbardziej gładka :) Przykładamy tył do przodu i wyznaczamy tą samą linię. Jedynie zakładki z tyłu będą trochę wyższe, bo o ile z jednej strony sięgają mniej więcej do linii drugich bioder, tak na górze dochodzą praktycznie do łopatek.
Fastrygujemy wszystko i mierzymy!
Sukienka po przymierzeniu powinna być najbardziej wcięta dokładnie na linii talii i odrobinkę luźna na biodrach, bo w innym wypadku będzie się podciągać do góry! Moja sukienka ponieważ jest uszyta z bardzo mięsistej i odrobinkę elastycznej tkaniny, celowo ma luzy tu i ówdzie aby lepiej się układała.
Do kolejnych operacji przydaje się druga osoba, która dokładnie wyznaczy na plecach miejsce wszycia suwaka, chociaż oczywiście można to zrobić też samemu, mierząc wszystko "na płasko".
Zamek na plecach to już zupełnie inna historia! Trochę się naszarpałyśmy, aby go równo wszyć, ładnie wykończyć na dole i żeby się dobrze prezentował. Były kombinacje, próby, błędy, poprawki, aż w końcu zrobiłyśmy sobie symulację na kartce papieru i wtedy już było jasne, jak i gdzie podciąć tkaninę aby wszystko dobrze się poskładało! Oczywiście najłatwiej byłoby pracować na niepozszywanej jeszcze górze sukienki, ale odszycia tak bardzo mi się podobały, że za wszelką cenę robiłam wszystko aby ich już nie pruć... Ciężki suwak i elastyczna tkanina to też niezła zabawa, ale fastrygowanie na płasko, równe wszycie na maszynie a potem bliskie ostębnowanie sprawiły że nic się nie ciągnie i nie marszczy.
Jeśli dopasowanie nie wymaga żadnych poprawek można powalczyć z rękawami! Moja sukienka była "przefasonowywana" w związku z tym wymagała także pogłębienia podkrojów pachy. Rękaw został w wersji pierwotnej, bo spodobało mi się to jak szeroki dół rękawa pasuje do rozszerzającej się ku dołowi kiecce :) Główka rękawa została sfastrygowana i delikatnie przymarszczona, a następnie w takiej właśnie formie wszyta w pachę, dbając o to aby środek rękawa zbiegł się ze szwem na ramieniu.
Dzięki temu że wszywana główka jest przymarszczona rękaw układa się swobodnie i nie krępuje ruchów. Po założeniu powinien on delikatnie nachodzić na pachę.
No i już!! Zostało tylko wykończenie :) Tutaj wybór padł na stębnowanie podwójną igłą, na które zdecydowałam się już przy wykańczaniu odszycia.
I tak oto wielki wór zamieniłyśmy w zgrabną sukieneczkę.
A teraz kilka kompromitujących słit foci :D
W listopadowym numerze była propozycja pewnej sukieneczki. Luźny wykrój, kieszonki no i reliefowa tkanina, wydawałoby się, że nie może się nie udać. A później w Siedlcach wpadłam na świetną białą tkaninę i od razu wzięłam się za robotę. Burdowa propozycja wyglądała tak:
Na wstępie założyłam, że zamiast rozcięcia i ozdobników z przodu będzie widoczny metalowy zamek na plecach, a dekolt z "przy szyi" zmienię na bardziej "łódkowy" (wymyśliłam sobie, że będzie trochę lepszy przy mojej pulchnej szyi). Burdowa rozmiarówka radziła mi uszyć sukienkę w rozmiarze 38! Przełknęłam to jakoś i zaczęłam odrysowywać. Proste formy, proste szwy, poszło gładko i bardzo szybko, ale przymiarki ścięły mnie z nóg! Pierwsza poprawka- zwężanie. Niestety nawet sfastrygowanie jej do rozmiaru 34 też nic nie pomogło... wyglądałam w niej okropnie. Myślę, że określenie wielka słonica będzie tutaj najbardziej poprawne. Moja mama krzywiła się tylko, podbiegała co chwilę i zbierała tkaninę na plecach i z przodu. Eh! To zdecydowanie nie był fason dla mnie.
Trzeba było odpocząć, przespać się z tym i wymyślić jak nie zmarnować tak ładnej tkaniny.
Na szczęście za dwa dni jechaliśmy do Krasnego na kontynuację Świąt. Jak już kiedyś wspominałam Marka mama jest bardzo dobrą i doświadczoną krawcową. Ba! Nawet uczyła krawiectwa, więc czego chcieć więcej :) Profesjonalna pomoc gwarantowana!!
Wiedziałam dwie rzeczy. Ma być dopasowana w talii i biodrach (ale nie na ścisk) i rezygnujemy z kieszonek.
Rozpoczęłyśmy od sprucia wszystkich szwów poza tymi przy ramionach i gotowymi już odszyciami. Kieszenie wylądowały w torbie ze ścinkami. Potem mierzenie: na linii biustu, talia, biodra pierwsze (tuż pod pasem) i drugie (pupa!). Następnie odległość między ramionami a linią biustu (mierzona po piersi), linią biustu a talią, itd... No i zakładki! Przyjęłyśmy, że szerokość zakładek z przodu to będą 3 cm na każdą. Odpowiednią odległość między zakładkami wyznacza się na linii talii (tam gdzie jest największe zagłębienie). Powinny znajdować się równo pod środkami piersi, a wysokość to mniej więcej od pierwszej linii bioder, przez ich największą szerokość w talii do punkt na dole piersi.
Zaczynamy rysowanie linie boków sukienki. Składamy przód równiutko na pół, odmierzamy od góry ramienia odległość linii biustu i na tej wysokości odkładamy 1/4 szerokości obwodu biustu, potem odmierzamy odległość do talii, na której odkładamy 1/4 obwodu talii + 3 cm (to co zabierze nam zakładka dopasowująca), itd. aż do linii drugich bioder. Gdy już wszystkie te punkty brzegowe zostaną wyznaczone, bierzemy linijkę i łączymy je tak aby linia była jak najbardziej gładka :) Przykładamy tył do przodu i wyznaczamy tą samą linię. Jedynie zakładki z tyłu będą trochę wyższe, bo o ile z jednej strony sięgają mniej więcej do linii drugich bioder, tak na górze dochodzą praktycznie do łopatek.
Fastrygujemy wszystko i mierzymy!
Sukienka po przymierzeniu powinna być najbardziej wcięta dokładnie na linii talii i odrobinkę luźna na biodrach, bo w innym wypadku będzie się podciągać do góry! Moja sukienka ponieważ jest uszyta z bardzo mięsistej i odrobinkę elastycznej tkaniny, celowo ma luzy tu i ówdzie aby lepiej się układała.
Do kolejnych operacji przydaje się druga osoba, która dokładnie wyznaczy na plecach miejsce wszycia suwaka, chociaż oczywiście można to zrobić też samemu, mierząc wszystko "na płasko".
Zamek na plecach to już zupełnie inna historia! Trochę się naszarpałyśmy, aby go równo wszyć, ładnie wykończyć na dole i żeby się dobrze prezentował. Były kombinacje, próby, błędy, poprawki, aż w końcu zrobiłyśmy sobie symulację na kartce papieru i wtedy już było jasne, jak i gdzie podciąć tkaninę aby wszystko dobrze się poskładało! Oczywiście najłatwiej byłoby pracować na niepozszywanej jeszcze górze sukienki, ale odszycia tak bardzo mi się podobały, że za wszelką cenę robiłam wszystko aby ich już nie pruć... Ciężki suwak i elastyczna tkanina to też niezła zabawa, ale fastrygowanie na płasko, równe wszycie na maszynie a potem bliskie ostębnowanie sprawiły że nic się nie ciągnie i nie marszczy.
Jeśli dopasowanie nie wymaga żadnych poprawek można powalczyć z rękawami! Moja sukienka była "przefasonowywana" w związku z tym wymagała także pogłębienia podkrojów pachy. Rękaw został w wersji pierwotnej, bo spodobało mi się to jak szeroki dół rękawa pasuje do rozszerzającej się ku dołowi kiecce :) Główka rękawa została sfastrygowana i delikatnie przymarszczona, a następnie w takiej właśnie formie wszyta w pachę, dbając o to aby środek rękawa zbiegł się ze szwem na ramieniu.
Dzięki temu że wszywana główka jest przymarszczona rękaw układa się swobodnie i nie krępuje ruchów. Po założeniu powinien on delikatnie nachodzić na pachę.
No i już!! Zostało tylko wykończenie :) Tutaj wybór padł na stębnowanie podwójną igłą, na które zdecydowałam się już przy wykańczaniu odszycia.
I tak oto wielki wór zamieniłyśmy w zgrabną sukieneczkę.
A teraz kilka kompromitujących słit foci :D
czwartek, 12 grudnia 2013
Poduszkowy zawrót głowy
Mała Inspiracja i Wzory i Kolory w kolejnym połączeniu sił :D
Tym razem bez czterech łap, mordek i ryjków... coś do dekoracji, łóżka, dla wygody i ozdoby!
Mięciutkie ozdobne poduszeczki, we wszystkich kolorach tęczy oraz z pięknymi deseniami.
Zebraliśmy wszystkie najładniejsze motywy z tkanin dostępnych na www.wzoryikolory.com i uszyliśmy z nich całą stertę poduszeczek!! Duży wybór sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Można także zamówić inną poduszkę z dowolnej tkaniny z naszego sklepu :)
Poduszki świetnie prezentują się w dziecięcym pokoju, w sypialni, a także w salonie jako wyjątkowa dekoracja! Idealne na prezent. Wykonane z bardzo wysokiej jakości bawełny oraz wypełnione antyalergicznym puchem silikonowym o dużej sprężystości będą Wam służyć przez długie lata! Można prać je w pralce :D
Zapraszamy do naszego sklepu: http://www.wzoryikolory.com/sklep/poduszeczki/
Jest jeszcze okazja, żeby załapać się na przedświąteczną wysyłkę :D
Tym razem bez czterech łap, mordek i ryjków... coś do dekoracji, łóżka, dla wygody i ozdoby!
Mięciutkie ozdobne poduszeczki, we wszystkich kolorach tęczy oraz z pięknymi deseniami.
Zebraliśmy wszystkie najładniejsze motywy z tkanin dostępnych na www.wzoryikolory.com i uszyliśmy z nich całą stertę poduszeczek!! Duży wybór sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Można także zamówić inną poduszkę z dowolnej tkaniny z naszego sklepu :)
| http://www.wzoryikolory.com/sklep/poduszeczki/ |
Poduszki świetnie prezentują się w dziecięcym pokoju, w sypialni, a także w salonie jako wyjątkowa dekoracja! Idealne na prezent. Wykonane z bardzo wysokiej jakości bawełny oraz wypełnione antyalergicznym puchem silikonowym o dużej sprężystości będą Wam służyć przez długie lata! Można prać je w pralce :D
Zapraszamy do naszego sklepu: http://www.wzoryikolory.com/sklep/poduszeczki/
Jest jeszcze okazja, żeby załapać się na przedświąteczną wysyłkę :D
Porcięta :)
Mysza robi się coraz większą modnisią! Przyjemność sprawia jej przebieranie się, mierzenie, przeglądanie w lustrze i nawet pozowanie do zdjęć :D Tak samo było z nowymi spodenkami. Zaraz po założeniu krzyczała, że chce zobaczyć się w lusterku... potem biegała radośnie po całym mieszkaniu i wspinała się na wszystkie krzesła, a gdy już się zmęczyła mogła spokojnie i w skupieniu poświęcić się sesji ;)
Ale do rzeczy!
Szorty wykonane z burdowego wykroju :) Wiem, poszłam na łatwiznę nie licząc tego samemu, ale jak ma się tylko półtorej godziny założonej przerwy między jednym zamówieniem a drugim, to szybko, szybko!
I to była właśnie ta szybka opcja. Odrysować, wyciąć, poskładać do kupy :) Wszystkim mającym mało czasu polecam taką formę, bo o ile projektowanie jest super przyjemnym i satysfakcjonującym procesem, tak rysowanie tego, a potem przelewanie na tkaninę już jest pracochłonne i to bardzo! W ogóle już samo liczenie wykroju jest długie i żmudne :D
A, że to spodenki dla Myszy na Święta to i z Burdy można zaciągnąć!
Tkanina, bardzo grubo włóknista sprawia kłopoty na każdym kroku. Trzeba pamiętać o odpowiednim naddatku, bo może się rozejść przy szwie i klops! No i najlepiej natychmiast obrzucać brzegi, tak na wszelki wypadek ;) Na szczęście miałam z nią już do czynienia podczas szycia swojej spódnicy:
Ale trzeba przyznać, że jak już powstanie całość, to to się bardzo fajnie układa :D
Mysie porcięta są bardzo wygodne. Mają fajne zakładki z przodu, dzięki którym są bardziej jakby "pękate", do tego ukochane przez nią kieszenie! Wkłada rączyny i wygląda jak łobuz... czyli 100% naturalnie ;)
Z tyłu w pasek wciągnęłam gumeczkę. W ten łatwy sposób będą na Gosię dobre przez cały przyszły sezon!
A na Święta skombinujemy jeszcze jakąś ładną koszulową bluzeczkę, bo taka stylizacja chyba nie będzie pasować ;)
Ale do rzeczy!
Szorty wykonane z burdowego wykroju :) Wiem, poszłam na łatwiznę nie licząc tego samemu, ale jak ma się tylko półtorej godziny założonej przerwy między jednym zamówieniem a drugim, to szybko, szybko!
I to była właśnie ta szybka opcja. Odrysować, wyciąć, poskładać do kupy :) Wszystkim mającym mało czasu polecam taką formę, bo o ile projektowanie jest super przyjemnym i satysfakcjonującym procesem, tak rysowanie tego, a potem przelewanie na tkaninę już jest pracochłonne i to bardzo! W ogóle już samo liczenie wykroju jest długie i żmudne :D
A, że to spodenki dla Myszy na Święta to i z Burdy można zaciągnąć!
Tkanina, bardzo grubo włóknista sprawia kłopoty na każdym kroku. Trzeba pamiętać o odpowiednim naddatku, bo może się rozejść przy szwie i klops! No i najlepiej natychmiast obrzucać brzegi, tak na wszelki wypadek ;) Na szczęście miałam z nią już do czynienia podczas szycia swojej spódnicy:
Ale trzeba przyznać, że jak już powstanie całość, to to się bardzo fajnie układa :D
Mysie porcięta są bardzo wygodne. Mają fajne zakładki z przodu, dzięki którym są bardziej jakby "pękate", do tego ukochane przez nią kieszenie! Wkłada rączyny i wygląda jak łobuz... czyli 100% naturalnie ;)
Z tyłu w pasek wciągnęłam gumeczkę. W ten łatwy sposób będą na Gosię dobre przez cały przyszły sezon!
A na Święta skombinujemy jeszcze jakąś ładną koszulową bluzeczkę, bo taka stylizacja chyba nie będzie pasować ;)
piątek, 22 listopada 2013
Szukacie kreatywnego prezentu na Święta??
Trochę wyłączona z projektowania ubranek, realizuję zamówienia oraz wypuszczam na świat nowości :)
Taką nowością jest właśnie "Zrób sobie zwierzaczka". Projekt, który zajął mi całe dwa miesiące (od momentu narysowania każdego zwierzaczka, wykreowania dla nich instrukcji, zebrania wszystkich elementów do kupy, aż po uszycie i sfotografowanie egzemplarzy pokazowych). Mam nadzieję, że było warto!
Mój zamysł przy tworzeniu zwierzaczków był taki, aby piękne tkaniny z www.wzoryikolory.com dotarły do wszystkich osób, którym się podobają, ale np. nie potrafią szyć, bądź nie mają na nie pomysłu!
Dzięki temu zestawowi w przyjemny sposób można samemu stworzyć dowolnego zwierzaczka z dowolnego materiału z naszego sklepu :) Dzięki temu możecie mieć misia w babeczki, krowę w kwiatki, króliczka w trupie czachy, czy np. pieska w kotki!
Już na etapie wyboru zwierzaka i tkaniny do niego zaczynamy kreatywną zabawę!
Później wystarczą: igła, nitka, nożyczki i ołówek :) Wycinamy wykrój, odrysowujemy, wycinamy tkaniny, mocujemy noski, zszywamy tkaniny, mocujemy ogonki, oczka, dodatki, naszywamy łatki.... Wszystkie te podpunkty znajdziemy w formie obrazkowo opisowej w instrukcji, ale trzeba pamiętać, że jest to tylko zbiór sugestii!! To jak będzie wyglądał Wasz zwierzaczek zależy tylko od Was i od Waszej wyobraźni. Na każdym etapie powstawania możecie go modyfikować, ulepszać i upiększać według własnego gustu :)
Jest to świetny prezent dla nastolatków, którzy lubią manualne zajęcia.
To także super zabawa dla malucha, który może razem z rodzicami tworzyć ulubionego zwierzaka! Wypycha go mięciutkim wypełniaczem, przykleja mu oczka, formuje ogonek...
Zestawy zawierają wybraną przez Was tkaninę, instrukcję z wykrojem, silikonowy puchaty wypełniacz oraz wszelkie dodatki (ogonek, oczka, nosek, filc na łatki, mordki, ryjki, dzwoneczki). Każdy zestaw jest zapakowany w ładne pudełko, przewiązane wstążką :) Idealnie na prezent!
Na stronie internetowej są podstrony każdego zwierzaczka, gdzie znajdziecie większą galerię produktu oraz wizualizacje dla każdej dostępnej tkaniny:
Mam nadzieję, że i Wam ten pomysł przypadnie do gustu :)
Zapraszamy na http://www.wzoryikolory.com/sklep/zr%C3%B3b-sobie-zwierzaczka/ !!
Taką nowością jest właśnie "Zrób sobie zwierzaczka". Projekt, który zajął mi całe dwa miesiące (od momentu narysowania każdego zwierzaczka, wykreowania dla nich instrukcji, zebrania wszystkich elementów do kupy, aż po uszycie i sfotografowanie egzemplarzy pokazowych). Mam nadzieję, że było warto!
Mój zamysł przy tworzeniu zwierzaczków był taki, aby piękne tkaniny z www.wzoryikolory.com dotarły do wszystkich osób, którym się podobają, ale np. nie potrafią szyć, bądź nie mają na nie pomysłu!
Dzięki temu zestawowi w przyjemny sposób można samemu stworzyć dowolnego zwierzaczka z dowolnego materiału z naszego sklepu :) Dzięki temu możecie mieć misia w babeczki, krowę w kwiatki, króliczka w trupie czachy, czy np. pieska w kotki!
Już na etapie wyboru zwierzaka i tkaniny do niego zaczynamy kreatywną zabawę!
Później wystarczą: igła, nitka, nożyczki i ołówek :) Wycinamy wykrój, odrysowujemy, wycinamy tkaniny, mocujemy noski, zszywamy tkaniny, mocujemy ogonki, oczka, dodatki, naszywamy łatki.... Wszystkie te podpunkty znajdziemy w formie obrazkowo opisowej w instrukcji, ale trzeba pamiętać, że jest to tylko zbiór sugestii!! To jak będzie wyglądał Wasz zwierzaczek zależy tylko od Was i od Waszej wyobraźni. Na każdym etapie powstawania możecie go modyfikować, ulepszać i upiększać według własnego gustu :)
Jest to świetny prezent dla nastolatków, którzy lubią manualne zajęcia.
To także super zabawa dla malucha, który może razem z rodzicami tworzyć ulubionego zwierzaka! Wypycha go mięciutkim wypełniaczem, przykleja mu oczka, formuje ogonek...
Zestawy zawierają wybraną przez Was tkaninę, instrukcję z wykrojem, silikonowy puchaty wypełniacz oraz wszelkie dodatki (ogonek, oczka, nosek, filc na łatki, mordki, ryjki, dzwoneczki). Każdy zestaw jest zapakowany w ładne pudełko, przewiązane wstążką :) Idealnie na prezent!
Na stronie internetowej są podstrony każdego zwierzaczka, gdzie znajdziecie większą galerię produktu oraz wizualizacje dla każdej dostępnej tkaniny:
![]() |
| http://www.wzoryikolory.com/sklep/zr%C3%B3b-sobie-zwierzaczka/zr%C3%B3b-sobie-rybk%C4%99/ |
Mam nadzieję, że i Wam ten pomysł przypadnie do gustu :)
Zapraszamy na http://www.wzoryikolory.com/sklep/zr%C3%B3b-sobie-zwierzaczka/ !!
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)













