poniedziałek, 17 czerwca 2013

Sierpy w dłonie i do żniw!

Pan Duża Inspiracja- tata Małej Inspiracji to człowiek, który jak mało kto zasługuje na wszystko co najlepsze... ale trafił na mnie! Także staram mu się to wynagrodzić jak mogę :D Tym razem postanowiłam coś uszyć.
Dzisiaj udało mi się dokończyć spodnie, które po prawie całym tygodniu nie tykania prawie dostały odleżyn!! Są to długie gatki z pięknej lnianej tkaniny z odrobiną sztucznych dodatków, dzięki czemu teoretycznie mniej się gniotą. Plan był taki, żeby były wygodne, wakacyjne i praktyczne, postawiłam więc na typowo "chłopski" styl, czyli proste nogawki, duże kieszenie z tyłu oraz wiązanie w pasie na sznurek.
Już nie mogę się doczekać aż Marek wróci z pracy i przymierzy.

Len jest oczywiście piękną i przewiewną tkaniną, ale to ja jestem od prasowania i mam teraz nadzieję, że nie był to strzał w kolano :D

A teraz kilka zdjęć:




niedziela, 9 czerwca 2013

Rezerwat Susełka Perełkowatego

W tych pięknych okolicznościach przyrody: laminarny (4 m/s), południowy wiatr po stoku i wyczekany skwar już od samego rana nie dało się nie pojechać do Rezerwatu Susełka Perełkowatego, czyli na malowniczą górkę (potocznie przez paralotniowy team zwaną NIEZŁYM KRAWĘŻNIKIEM) w miejscowości Gliniska. Jak tam jest pięknie!!
Wielka przestrzeń, wspaniałe krajobrazy i natura w najczystszej postaci.
Chłopaki od razu wyrzucili skrzydła z worków i zanim ja i Beatka zmontowałyśmy namiocik z TESCO (59.99 PLN) to oni już pozapinani w uprzężach po same zęby "ciorali" paralotnie po trawie :) Wybaczcie mi proszę specyficzne słownictwo jakiego używam w tym poście, ale pisząc na ten konkretnie temat, aż samo mi się ciśnie pod palce!
Andrzejek już po 10 minutach wykonał pierwszy zlot, Bartuś chodził ze skrzydłem nad głową w tą i z powrotem wzdłuż zbocza, Marek bacznie obserwował, czekał na swoją kolej, a w ramach rekompensaty puszczał sobie latawca, a baby?? jak to baby, siedziały w namiociku, plotkowały, przebierały się i takie takie.
Nie upiekło mi się! Chłopaki uznali, że WARUN jest w sam raz na moje nauki i ogacili mnie w uprząż! No i się zaczęło:
- Mocniej te taśmy, mocniej!! Pod samą brodę.
- Ale tyłkiem też siadaj trochę.
- W lewo, lewo, lewo... Lewo mówię a nie prawo!! Boże, baba!!!!
- Wiatr to się czuje na uszach. Jak poczujesz na uszach jak ci wieje, to będziesz wiedziała jak stawiać skrzydło.
Uratował mnie wiatr, który na szczęście "zdechł". Spocona jak prosiak wypięłam się z tych wszystkich pasków, zdjęłam kask i okulary, który i tak już spłynęły prawie na brodę... Niestety nie byłam dzisiaj w najlepszej formie do ćwiczeń :( Kiedy ja będę miała taką kondycję jak oni?? Bo co innego ćwiczyć na samej górze, a co innego wejść pod nie byle jaką górkę, jak już się uda zlecieć!
Czy to jest uczciwe? Lecisz niecałą minutę a wdrapujesz się 15!
Najważniejsze jest to, że Małgosia bardzo chętnie pozowała w swojej ulubionej sukieneczce. Zgadnijcie jakiej? :D

W skutek wycieczki na Gliniska powstała całkiem ciekawa kolekcja fotek, a część z nich znajdziecie pod spodem:





































A to też ja :)



sobota, 8 czerwca 2013

Mała blachara- córka dużej blachary!

Pogoda piękna, maluch wyspany, a Łowicka inspiracja jest razem z nami w Kranym :D Jak tu tego nie wykorzystać?? Na porannym spacerze po wkład do kociołka myśliwskiego zostało poczynionych kilka zdjęć, którymi pragnę się z Wami podzielić :) Nareszcie dobrze widać jak ten komplecik prezentuje się na modelce!!
A potem cała nasza trójka ujrzała czerwone błyszczące cacko i zakochaliśmy się!! Niestety zmieniać mało pojemnego Golfa na jeszcze mniej pojemnego Opla Rekord i to bez klimy to trochę strzał w kolano, ale jako trzeci samochód to wypas!! Tak czy siak Małgosia obmacała go z każdej strony i mizdrzyła się do swojego odbicia w lakierze :D







 
 

 
 

 
 

 
 

 
 













Szanownemu właścicielowi tego cuda dziękujemy, że nie skrzyczał nas z okna i serdecznie pozdrawiamy :)

czwartek, 6 czerwca 2013

Z czym to się je ??

O tym jak dokładnie wygląda szycie, projektowanie i tworzenie "własnej kolekcji" (dość szumnie powiedziane) biedny, nic nie świadomy człowiek dowiaduje się dopiero jak zaczyna w tym dłubać!
Najpierw wielkie marzenia: co to ja pięknego nie zrobię, och jakież to będzie kolorowe i wzorzyste. A potem rzeczywistość: jedno zamówienie tkanin z USA zaginęło na zawsze, drugie leci?, płynie?? nie wiadomo! tyle to trwa!! Jak już dotrą tkaniny to znowu czekamy na guziki. Ta logistyka jest dużo bardziej pracochłonna i stresująca niż sam akt tworzenia ubranek. Chyba każdy o tym wiedział oprócz mnie ;)
Na szczęście pierwsze koty za płoty. Już wiem jak zamawiać żeby docierało w miarę szybko i nie zaginęło bez śladu, wiem skąd, żeby mieć ciągłość tkanin o określonym wzorze...ale w między czasie dużo wody w Wiśle upłynęło. Ale szycie to nie tylko szycie. To też prowadzenie bloga, aktywność na Fanpejdżu (marka bez internetu chyba nie ma teraz racji bytu), obrabianie zdjęć, żeby jak najbardziej oddawały rzeczywisty wygląd ubranek, maile, komentarze, PR i marketing.

Uchylę rąbka tajemnicy jak wygląda sam proces tworzenia.
Są dwa sposoby powstawania ubranka: 1.najpierw fason później dobieranie tkanin i dodatków 2.trafienie na  zachwycającą tkaninę i nadawanie temu kształtu.
Później powstaje baaaaardzo poglądowy projekt w programie grarficznym, który wygląda np. tak:


Poznajecie??

Jak widać pierwszy projekt zakładał użycie innych guziczków z przodu, ale na szczęście, któregoś pięknego dnia po wielu godzinach dłubania w internecie znalazłam guziczki w kształcie pięknych babeczek, które doskonale zgrywają się kolorystycznie z tkaniną. Zawsze będę to powtarzać: Diabeł tkwi w szczegółach!!

Mam już kilka takich nowych projektów ubranek, nad którymi będę pracować w czerwcu, ale nie zdradzę Wam żadnych szczegółów, bo niespodzianki są najlepsze!

Powiem Wam, że mimo ogromu pracy jaki wiąże się z dopięciem wszystkiego samemu, to gra jest warta świeczki. Gdy słyszy się wszystkie te wspaniałe i cenne opinie, komplementy, gdy czyta się komentarze to serce rośnie, a ja to się prawie zawsze rozklejam :) I nie pamięta się wtedy bardzo wczesnych pobudek, żeby jak najszybciej narysować to co przyśniło się w nocy! Nie myśli się o tym całym stresie podczas oczekiwania na przesyłkę... 

Świat jest wtedy tak kolorowy i wzorzysty jak ubranka od Małej Inspiracji!

wtorek, 28 maja 2013

Nawidzę poniedziałki.

Wczorajszy dzień był wyjątkowy. Wybrałam po jednej sztuce z każdego ubranka, wyprasowałam, dopieściłam i pojechałam z moją mamą w pewne inspirujące miejsce. Plac Trzech Krzyży. Salon Ralpha Laurena, potem Burberry jeszcze Kenzo, a na przeciwko w zabytkowej kamienicy z piękną duszą (oryginalną i działającą windą pośrodku schodów) na pierwszym piętrze niedawno otwarty Showroom Pakamery.pl
Dziewczyny nie chcą się za bardzo chwalić, ale zdradzają, że codziennie mają po kilka wizyt stylistów, którzy wypożyczają od nich rzeczy do sesji modowych! Same oryginalne ubrania, torebki, dodatki oraz przeróżne cuda do mieszkania. Wszystko najlepszej jakości i pięknie wyeksponowane...
I do tego właśnie towarzystwa Pakamera.pl zaprosiła Małą Inspirację. Czujemy się zaszczyceni :D
Świetna ekipa z Pakamery, luźna rozmowa o pasjach, różnych życiowych drogach i planach na przyszłość niesamowicie nastroiły mnie na resztę dnia. Nawet deszcz nam nie przeszkadzał!



    żródło:   http://www.fotkizbudki.pl/otwarcie-showroomu-pakamera-pl/

Gdy dotarłyśmy do Manufaktury cukierków okazało się, że fajny, pełen energii chłopak pokazuje właśnie jak się robi ananasowe cukierki z serduszkiem w środku. Fajna zabawa nie tylko dla zgromadzonych tam dzieci!



    źródło:   http://www.manufaktura-cukierkow.pl


Kolejna wizyta to były odwiedziny w pizzerii Magdy Gessler na Rynku Starego Miasta. Polecam odwiedziny w tej knajpie amatorom włoskich smaków. Jest tak jak powinno być: świeżo, smacznie i bardzo prosto. Ceny niezbyt wygórowane.
Do tego pan kelner- przystojny- a jakże, zapytany o to czy może się dowiedzieć od kucharza jak zostały przyrządzone szparagi w Pasta Primavera, bez zastanowienia powiedział:
-Już pani mówię. Szparagi zostały pokrojone w słupki, podsmażone na oliwie z oliwek.....itd.
Wow! Spodziewałam się profesjonalizmu, ale Pan mnie wyjątkowo zaskoczył, bo zdradził przepis na przygotowanie całej Pasty, ba! powiedział jeszcze jak przyrządzić szparagi w inny, równie smaczny sposób :)
Napiwek się należał :)

A teraz fotka z deszczowego spaceru:



Na koniec tego radosnego dnia wizyta u manicurzystki oraz fryzjera :) MMMMmmmmmm. Wreszcie chwila tylko dla siebie, no i pozbyłam się wreszcie baaaaardzo rozdwojonych końcówek!

Ale najważniejsze w całym tym dniu, to to że dzień odpoczynku od maszyny do szycia, wykrojów i tkanin zaowocował nowym, zupełnie świeżym pomysłem na kolejne ubranko! Mam nadzieję, że już wkrótce go zrealizuję :)


poniedziałek, 27 maja 2013

Przekupy cz.2

Tym razem w Dzień Mamy przytachałyśmy się z rana do Parku Henrykowskiego na Białołęce na wydarzenie pt. Mamusiowe Targoffisko! Pogoda zapowiadała się obiecująco. Co prawda powiewy wiatru prawie zdmuchnęły nam prowizoryczne ścianki namiotu oraz regularnie przewracały parawan, ale kilka szpilek, igła z nitką, parę spinaczy i duże pudło załatwiły sprawę :) Drobna wykończeniówka: doczepianie metek, wszywanie ostatnich guzików, to odgiąć, to podczepić- GOTOWE.




  



Czekamy na atrakcje, czekamy, czekamy, czekamy i nic! Zero muzyki, nie widać tych obiecywanych dzieciom atrakcji. Mamy wrażenie, że gdyby nie superancki plac zabaw, który na stałe jest w tym parku to kompletnie nic by się tam nie działo. Jedyne co było słychać to, na szczęście, okrzyki dzieciaków, które dziko biegały po tym parkowym "małpim gaju" :)
Dosłownie garstka wystawców, choć na 10 dni przed wydarzeniem organizator straszył, że szybko szybko, bo już są zaledwie 2-3 miejsca :/ ?? Do tego szukanie na gwałt wystawcy z watą cukrową i popcornem w przeddzień wydarzenia ?? Dziwne to wszystko. Wyglądało to trochę tak, jakby po prostu w niedzielę zgraja jakiś ludzi wystawiła się w parku ze swoimi gratami :(

Na szczęście spacerowicze i tym razem nas nie zawiedli! Nasze stoisko i ubranka wzbudzały niemałe zainteresowanie i nasłuchałyśmy się wielu komplementów :) I nie padało! To wszystko sprawiło, że mimo totalnego "a capella"  dałyśmy radę wytrwać do końca. Za to Małgosi nie przeszkadzało, że nie było tam żadnych atrakcji, ani muzyki i zadowoliła się towarzystwem innych dzieci i tym że mama wskoczyła z nią na trampolinę :)





Trochę żałuję, że zamiast być na koncercie Strony B (super dzieciaków z wielką miłością do tego co robią i do Niego) oraz Mady, która celująco wyśpiewała swój dyplom kończący jej naukę na wydziale śpiewu solowego na Bednarskiej siedziałam tam, modląc się, żeby tylko nie spadł deszcz!

Gdybym już wtedy wiedziała, że poniedziałek będzie taki piękny to miałabym super humor :D


Wszystkim rodzicom szalonych małolatów polecam odwiedzenie tego parku! Dzieciaki wieczorem będą padnięte- OBIECUJĘ!

poniedziałek, 13 maja 2013

Przekupy

Jarmark Floriański to gratka dla koneserów festynowego jedzenia :) Waty cukrowe w kolorach tęczy, zapiekanki, gofry z bitą śmietaną i owocami, żelki!!!!, alkoholowe wyroby regionalne, aromatyczne kiełbasy i przepyszne miodki. Można było też kupić czerwone korale i złoty pierścionek na szczęście...
Wśród tego my z naszym rękodziełem na straganie, który raczej nie przypominał zwykłego jarmarcznego stoiska. Nie było tam składanego stołu nakrytego ceratą i turystycznego krzesełka. Zresztą zobaczcie sami:


Stylowe fotele i stolik pożyczone od Piotrka, pawilon ogrodowy od Oli i Maryśki oraz parawan stworzony własnoręcznie przez Marka, ale do konstrukcji przyczynił się też Krzysiek D!



 Siostra przyszła porobić sztuczny tłok:

 


Ławeczka naprzeciwko :) Mama, Marek, Śfagier i śfagrowy brat.



A tą proszę Pana też uszyję w zamówionym rozmiarze...



Mała Inspiracja śpi w wózeczku.



I już nie śpi... 



A oto Ambasadorki marki Mała Inspiracja: (od lewej) Karinka, Mada i Martunia



Ambasadorki z naszym pięknym szyldem!




To wszystko wyglądało tak dzięki przyjaciołom, którzy bardzo mnie wspierali i pożyczyli co mieli w domu :) Dziękuję Karinie i Rumunowi, Oli i Maryśce, Marcie, Piotrkowki, Krzyśkowi, Sowo-Żabom, dzięki dla odwiedzających i wspierających na duchu. Ogromne podziękowania dla mojej mamy, która zajęła się tego dnia Małgorzatą, ale największa wdzięczność należy się Markowi, bo nie dość, że do późna poprzedniego dnia konstruował i malował parawan to o świcie w niedzielę wstał, żeby nas wozić i wszystko ustawiać!! Złoty chłopak :*

Mega uściski dla Agi, która dzieliła ze mną stoisko. Jej piękne wydziargane sweterki i tuniczki przyciągały spojrzenia i zachwycały dzieci i rodziców!! Aga i jej Różowe Szydełko pieknie się komponowały z Małą Inspiracją. Niestety Agnieszka uciekała z kadru i nie mam ani jednego zdjęcia, na którym byłaby ostra...

Jestem szczęśliwa, bo zobaczyłam wczoraj mnóstwo radosnych spojrzeń, a na widok babeczkowej sukienki wszyscy promienieli... To najpiękniejsze co z tego dnia wyniosłam. Podsumowując było ciężko ( po kompletnie nieprzespanej nocy), ale komentarze przechodniów i ogromne zainteresowanie moją twórczością rekompensowały trud włożony w przygotowanie i dodawały mnóstwo energii!!

Wszystkie wizytówki zniknęły ze stołu :)